Presja czasu i stres z nią związany

Presja czasu i stres z nią związany

Umiejętność radzenia sobie ze stresem jest ważna w każdej pracy, w której mamy do czynienia z drugim człowiekiem. Praca projektanta graficznego nie jest tutaj wyjątkiem. Stres, w mniejszym lub większym stopniu, będzie się pojawiał w różnych momentach i na różnych etapach projektowania.

Dlaczego się stresujemy?

Obowiązują nas terminy, których musimy dotrzymać. Spotkania z klientem, które są konieczne w celu zaplanowania szczegółów projektu. Spisanie umowy, której zadaniem jest określenie warunków współpracy, ustalenie wynagrodzenia – to sytuacje, w których nierzadko pojawia się stres.

Nie biorę tutaj pod uwagę czynników, które nie zależą od nas jak: choroba, przerwa w dostawie internetu czy coś z komputerem – bo tego nie da się przewidzieć, a już na pewno nie da się uwzględnić w późniejszym harmonogramie pracy.

 

Odpowiednie przygotowanie się do każdej wymienionej wyżej sytuacji pozwoli na zminimalizowanie ilości rzeczy, które ewentualnie mogą pójść nie tak.
To z kolei pozytywnie wpływa na cały proces projektowy, bo pozwala nam na zbudowanie harmonogramu, według którego będziemy pracować. Mając taki harmonogram wiemy, ile czasu możemy poświęcić na poszczególne etapy, aby projekt zakończyć o czasie a nawet przed wyznaczonym terminem.

Każda z sytuacji zasługuje na jej dokładne opisanie, ale dziś zajmiemy się czasem.

Czas nie goni nas?

Każdy wie, że kreatywność nie lubi ram, także tych czasowych, zwłaszcza w początkowej fazie projektowania i poszukiwania koncepcji.

Jednak czas jest ważny, bo proces projektowy musi mieć swój początek i koniec.

Nie wiem jak jest u Ciebie, ale myślenie, ile czasu zostało mi na ukończenie jakiegoś etapu w projekcie nie działa na mnie motywująco. Wręcz przeciwnie. Spinam się, siedzę przy komputerze, ile tylko się da, co skutkuje najczęściej: brakiem pomysłów, blokadą twórczą, bólem głowy i ogólnym wyczerpaniem organizmu. Po tak intensywnym i nic nie wnoszącym dniu pracy, jestem nie tylko zmęczona, ale i zniechęcona do projektu.

Takie stany często pojawiają się u początkujących projektantów, ale myślę, że i bardziej doświadczonym też się jeszcze zdarza popadać w tę pułapkę.

Mnie się zdarza! Wtedy już wiem, że muszę jak najszybciej przerwać pracę i porobić coś innego, z dala od komputera, bo zdaję sobie sprawę, jak to się skończy.

Jak zapobiegać takim sytuacjom?

Pamiętaj, że te zasady spisałam pod kątem moich doświadczeń, trybu pracy “na swoim”  i tego, co mi służy, a co nie. Ustaliłam sobie swego rodzaju 5 przykazań grafika. 

Zatem rozsiądź się wygodnie i przeczytaj 🙂

Nie bierz na siebie projektów kreatywnych, które mają być na jutro, dziś lub wczoraj.

Kreatywnych, czyli takich, które potrzebują większej uwagi i zaangażowania, zrobienia researchu itp.

„Jest Pan/Pani na tyle doświadczony/a, że to będzie bułka z masłem, normalnie 5 min roboty.” – słyszysz od klienta.

I zgoda – jesteś doświadczony/doświadczona, ale na tyle, by wiedzieć, że nic nie przychodzi od tak, za pstryknięciem palcem czy wciśnięciem klawisza na klawiaturze.

Każdy, nawet drobny projekt wymaga skupienia i czasu. Zapewne projekt prostej wizytówki nie wymaga rozpisywania harmonogramu, ale… bądźmy dla siebie dobrzy.  Dajmy bezpieczny bufor czasowy, który uchroni nas przed niepotrzebnym napięciem.

Zaplanuj swoją pracę.

Mając brief od klienta, znając jego potrzeby i przewidywany czas ukończenia projektu, ustal harmonogram prac.
Rozpisz wszystkie etapy po kolei, ustal priorytety i działaj zgodnie z planem. To pozwoli ci w uporządkowany sposób przebrnąć przez wszystkie etapy projektowania łącznie z konsultacjami z klientem.

I tu również ważna rzecz – klient ma być częścią harmonogramu. Bez określenia czasu na akceptację poszczególnych etapów projektu, nie ma szans wyrobić się w terminie. Dlatego poinformuj klienta, że po podesłaniu pewnej części projektu ma określony czas (np. 1-2 dni) na akceptację lub odpowiedź zwrotną z ewentualnymi poprawkami, które masz uwzględnić.

Odpoczywaj mądrze.

Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że umysł pracuje na najwyższych obrotach, kiedy jest wypoczęty. Nie będę Cię uświadamiać, że nie powinno się objadać przed spaniem czy oglądać telewizji lub korzystać z telefonów – to wszystko na pewno już wiesz. Jednak zachęcam Cię do tego, by uwzględniać te podstawy jako higienę odpoczynku.
Zatem wysypiaj się i sprawdź, kiedy Ci się najlepiej pracuje.
Jeśli wolisz pracować w nocy, pracuj w nocy. Pamiętaj jednak, że czas na regenerację musisz zapewnić sobie w ciągu dnia.

Potrzebujesz przerwy? Zrób przerwę!

Pamiętasz, jak chwilę wcześniej wspominałam o spinaniu się, siedzeniu przy komputerze, ile tylko się da, co skutkowało, brakiem pomysłów, blokadą twórczą… ? Czy taka praca jest coś warta? No… nie. Ta sytuacja to zwykły zjadacz cennego czasu. 

Organizm daje ci znak, kiedy potrzebuje odpoczynku – więc zafunduj mu przerwę. Przez 15 – 20 minut porób coś innego, poleż, przejdź się, skieruj swój wzrok na inne rzeczy niż praca. Najlepiej takie, które sprawiają Ci przyjemność – muzyka, książka, rysunek, cokolwiek, co Cię relaksuje.

Pamiętaj – nie tylko sen jest ważny, jako dłuższy odpoczynek. W trakcie pracy też należy Ci się przerwa, więc ją sobie zarządź i koniec! Uwierz mi, że przyniesie Ci dużo pożytku, bo nic tak nie demotywuje do pracy, jak bezmyślne, nic nie wnoszące do projektu siedzenie przy komputerze.

Pamiętaj też, że te 15 czy 20 minut przerwy nie jest gwarantem, że nagle pojawi się pomysł i już dalej pójdzie szybko. Ale pomyśl, co będzie w tej sytuacji lepsze dla Ciebie i twojego zdrowia?

Odżywiaj się i ćwicz.

Sam odpoczynek nie wystarczy – człowiek też musi uzupełniać siły, zjadając posiłek. I bardzo ważne, aby ten posiłek był wartościowy, a nie jakaś tam kanapka w biegu. To również oczywista oczywistość, jednak warto o tym przypominać na każdym kroku. Regularne jedzenie nie tylko zapewni nam odpowiednią ilość energii, ale także sprawia, że nie mamy problemów z koncentracją. Posiłki spożywane o stałych porach minimalizują spadki poziomu cukru we krwi, co z kolei dobrze wpływa na nasze samopoczucie i chroni nas przed zmęczeniem. 

Pamiętaj też o ruchu. Codzienny regularny wysiłek fizyczny, pomoże zrównoważyć wysiłek umysłowy. To nie muszą być sporty ekstremalne, spacer też jest ok 🙂

No dobra, kończę już.

Zastosowanie się do tych kilku prostych wskazówek (czasami jakże oczywistych) powinno pomóc uniknąć, a przynajmniej zminimalizować ryzyko pojawienia się presji czasu.

Oczywiście dopisałabym jeszcze wiele innych punktów: utrzymywanie kontaktów towarzyskich, wymienianie się doświadczeniami z ludźmi z branży, zadawanie pytań, gdy pojawi się jakiś problem itp… Jednak te powyższe uznałam za najważniejsze.

Ja też miewam gorsze dni i te wskazówki gdzieś mi uciekają. Dlatego uznałam, że dobrym sposobem na ich zapamiętanie i możliwość zerknięcia do nich w każdej chwili, będzie napisanie tego posta. Dzięki niemu nie tylko ja będę mogła przypomnieć sobie o tym, że to my w większości decydujemy, czy presja czasu jest naszą zmorą, czy tylko sporadycznym zjawiskiem.

Powodzenia!

One thought on “Presja czasu i stres z nią związany

  1. Świetny artykuł! U mnie jest tak samo – presja czasu wpływa na to, że jestem zestresowana, strasznie się spinam i jednocześnie nie potrafię wymyślić niczego kreatywnego. Z drugiej strony gdy tego czasu mam za dużo (lub gdy nie posiadam narzuconego dedlajnu) to odwlekam wszystko w nieskończoność. Staram się planować sobie wszystko żeby wprowadzić równowagę 😀 Najgorsze jest to, że komputer człowieka wykańcza – nawet się tego pozornie nie czuje. Sport i świeże powietrze są wtedy najlepszym lekarstwem ♥

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top